O Srebrnej Patelni. O świątecznej kapuście.

Pracuję bardzo intensywnie, przez wiele godzin każdego dnia, przenosząc treści bloga do nowej jego graficznej postaci. Gdy skończę ze starą formą raz na zawsze, Czytelnikowi milej będzie czytać a autorce łatwiej redagować Srebrną (a jakże!) Patelnię. Zwracam się zatem do Czytelnika z apelem o wyrozumiałość - przez pewien czas nowych wpisów będzie niewiele i z powodu pośpiechu w pracy redakcyjnej nad obszernym archiwum, nowe posty okażą się zapewne nieładne i z pozoru niedbałe. Niech Czytelnik wybaczy tego rodzaju ewentualną prowizorkę, proszę.

Dziękuję.

Tymczasem, naprędce, z okazji zbliżających się Świąt i całego z tym związanego zamieszania, podaję przydatny sposób na wykorzystanie nadmiaru kiszonej kapusty. Nadmiar zawsze wróży szczęście, lecz żywności marnować nie wolno.

Kiszona kapusta nie wykorzystana w całości do wigilijnej surówki lub pierogowego farszu, może stać się wybornym dodatkiem do świątecznego obiadu, gdy zostanie potraktowana tak: 

Kilka suszonych i namoczonych a potem posiekanych grzybów, pokrojona cebula, kawałek wędzonki ( na zdjęciu wędzone żeberka, mizerna resztka). Wszystko razem, byle jak, razem z odciśniętą i pokrojoną kapustą do żaroodpornego garnka. Można wymieszać, można nie. Zalać rosołkiem zrobionym z kostki, z dodaniem całej wody, w której moczyły się grzyby. Bulion powinien przykryć zawartość garnka. Później pokrywka na garnek a pod pokrywkę kawałek papieru do pieczenia i do piekarnika na trzy godziny. Temperatura 180 stopni. Zero pracy, efekt znakomity o ile rosołek był wystarczająco słony. To jedno - jedyne, czego trzeba dopilnować. Wesołych Świąt!

Poprzedni wpisBarszcz z buraków. Filozoficzny wstręt do reklam.
Następny wpisDla dzieci. Makaron z jabłkiem i serem.
Zostaw komentarz