Comadre. Niespotykane "Ciasto Kumoszki".

Premiera. Comadre po raz pierwszy.

Chciałam sprawdzić, czy jest. Przeczytałam cały Internet. Nie znalazłam przepisu na Ciasto Kumoszki. Do dzisiaj, ponieważ od tej chwili jest on obecny w zasobach Srebrnej Patelni. Debiutuje. Po raz pierwszy wychodzi na bal. Nazwa jest hiszpańska, nie ja jestem jej autorką a oryginalny przepis został przywieziony z Kadyksu. Wyjaśniam, ponieważ nie tak dawno temu, gdy jak hiszpańska comadre ochrzciłam pewien jabłecznik mianem "Węsiorski", to Czytelnicy pochwycili tę nazwę i ponieśli ją w świat jakby była tradycyjna i prastara niczym "Oscypek". 

Post scriptum: Słowo comadre w języku hiszpańskim oznacza także chrzestną matkę.

Kadyks subiektywnie.

Jak trafiliśmy po raz pierwszy do Kadyksu? Drogą asfaltową wprost z Lizbony, dusznej, zatęchłej trucicielki. W Lizbonie otruto nas niemal skutecznie, prawie wyprawiając oboje na tamten świat. Tym bardziej zachwycił Kadyks - pełne powietrza i pięknego światła najstarsze miasto Hiszpanii, bez przytłaczającego turystycznego zgiełku, szczególnie wiosną - po raz pierwszy odwiedziliśmy Kadyks na wiosnę.

Sewilla. Paluch w kawie.

Jakby smrodu Lizbony było nam mało, po drodze do Kadyksu zajrzeliśmy na godzinkę do Sewilli. Oby nigdy więcej. Nie dość, że jest to miasto korridy, na każdym kroku ufalbanione obrazkami wyobrażającymi udrękę zwierząt, to jeszcze pełne rozwrzeszczanych turystów. Wszędzie kłębiący się, nieuprzejmy, głowami do przodu galopujący tłum. Do tego wszystkiego my. W Sewilli. Ledwo żywi, zmaltretowani doświadczeniem lizbońskim, prawie odwodnieni, jednak trochę głodni. Cudem znaleźliśmy wolny stolik w kawiarni i zamówiliśmy dla siebie po omlecie. Jedyna dostępna dietetyczna opcja, co nie dziwi, biorąc pod uwagę śniadaniową akurat porę dnia. Czekając na usmażenie zamówionych jaj, dostrzegłam że kelnerka odbierająca z baru tacę pełną filiżanek z kawą, do jednej z nich wkłada palec i wyciera paluchem swym filiżanki brzeg a po wykonaniu tego sprytnego zabiegu zanosi kawę ludziom do stolika. Najprawdopodobniej poprzedni gość kawiarniany na porcelanie pozostawił ślad szminki.

Carpaccio na gazecie i Ciasto Kumoszki.

Po tym wszystkim czysty, pachnący morzem, pełen świeżego powietrza Kadyks pozwolił nam wreszcie odpocząć. Zasnęliśmy na osiemnaście godzin. Przespaliśmy kolację i śniadanie. Za pierwszym pobytem w Kadyksie o kuchni Kadyksu nie dowiedziałam się niczego. Po dwóch latach - znowu Kadyks i w Kadyksie Salicornia Bar, restauracja znakomita a w niej wieprzowe carpaccio podawane na gazecie oraz Comadre Cake. Na koniec bezczelna, lecz szczera gafa w moim autorskim stylu: gdy właściciel restauracji podszedł, by urzędowo zapytać o nasze wrażenia, oświadczyłam: " Wszystko jest w najlepszym gatunku. Do dzisiaj twierdziłam, że Hiszpanie nie potrafią gotować, lecz właśnie zmieniłam zdanie". Gdyby Czytelnik widział w tamtym momencie minę szefa! O, zdeptana narodowa dumo! Mimo to, na moją prośbę, bez wahania napisał mi na odwrocie menu przepis na Comadre Cake.  

Tak naprawdę nie jest to gazeta, lecz ryżowy papier, który nie rozmaka i nie rozpada się w kontakcie z oliwą.

Comadre Cake. Ciasto Kumoszki. Przepis.

Technika i żelatyna.

To bardzo proste. Rzecz niekoniecznie wymaga użycia piekarnika, jest rodzajem deseru wykonywanego na zimno. Choć w oryginale za spód służą herbatniki ze sklepu, pokruszone i wymieszane z masłem, ja przygotowuję kruche ciasto własnoręcznie. Powód? Wiem, że będzie odpowiednio kruche i należycie kakaowe a na tym mi właśnie zależy. Poza tym upieczenie takiego ciasta to żadna trudność i zerowy wysiłek, więc czemu nie? Ale to już Czytelnika wola, jak On ze swym Comadre postąpi, o ile w ogóle.

Uwaga na ilość żelatyny! Powinna być ona koniecznie w formie listków, lecz listek listkowi nie równy. Te hiszpańskie, wymienione w przepisie są z pewnością większe od używanych przeze mnie. Ilość żelatyny powinna być taka, jaka jest podana w przepisie na torebce, co do objętości płynu, który ma stężeć.

Na kruche ciasto:

1 szklanka mąki tortowej; 85 g miękkiego masła lub margaryny do wypieków; 1 żółtko; 3/4 łyżeczki proszku do pieczenia; 30 g cukru pudru; cukier wanilinowy; 2 kopiate łyżki kakao; mała szczypta soli.

Na krem:

500 ml słodkiej śmietany 36%; 1 puszka słodzonego skondensowanego mleka; 120 ml zwykłego mleka; żelatyna w płatkach- w sumie 20 g.

Dodatkowo:

85 g stopionego masła do wykończenia spodu ciasta.

Sposób przygotowania:

Śmietanę przelać do metalowej miski, w której później będzie ubijana i wstawić do lodówki na godzinę. Żelatynę zalać zimną wodą i moczyć przez co najmniej pół godziny.

Z piekarnika wyjąć półkę i rozłożyć na niej arkusz pergaminu do wypieków. Piekarnik rozgrzać do 170 stopni z włączonym termoobiegiem. Mąkę wymieszać z cukrem, cukrem wanilinowym, proszkiem do pieczenia, solą i kakao. Dodać miękkie masło lub margarynę oraz żółtko i zagnieść ciasto. Ciasto wyłożyć na półkę z pergaminem i rozgnieść dłońmi na placek o grubości około 1 cm. Nie musi być równiutko ani regularnie, nie ma to znaczenia. Wstawić półkę z ciastem do piekarnika i piec kruchy placek przez około 40 min. Po tym czasie wyjąć półkę z piekarnika i pozostawić na niej upieczone ciasto do całkowitego wystygnięcia. Wystudzone ciasto pokruszyć starannie w dłoniach - powinno mieć postać kaszki manny. Jedną czwartą pokruszonego ciasta odłożyć a resztę dokładnie wymieszać z roztopionym masłem. Na dużym płaskim talerzu lub ceramicznej paterze do ciast położyć rant tortownicy (24 cm), bez dna. Ciasteczkową masą wykleić talerz wewnątrz rantu - powstanie spód ciasta. Rantu nie zdejmować z talerza i na razie nie podnosić.

Mleko zagotować.

Śmietanę lekko ubić. Co to znaczy? Powinna stać się pulchna, lecz nie całkiem sztywna. Po wyjęciu z niej trzepaczki lub rózgi miksera, na powierzchni powinien pojawiać się ugięty wierzchołek. Do tak przygotowanej śmietany wlać strużką skondensowane mleko, cały czas mieszając krem (niskie obroty miksera). W gorącym (prawie wrzącym, lecz nie gotującym się) mleku rozpuścić starannie odciśniętą z wody żelatynę. Żelatynę odsącza się z wody, ściskając ją w dłoni. Mieszając krem mikserem na niskich obrotach, dodawać do niego cienką strużką roztwór żelatyny. Po wymieszaniu krem jest gotowy. Należy przełożyć go na przygotowany ciasteczkowy spód, do wnętrza rantu tortownicy. Wierzch kremu posypać pozostałym pokruszonym ciastem i całość wstawić do lodówki na co najmniej osiem godzin.

Gdy krem całkowicie stężeje, wyjąć paterę z ciastem z lodówki, odkroić krem od rantu cienkim wąskim nożem, rant rozpiąć i zdjąć. I tak oto, łatwo i bez trudu, Ciasto Kumoszki  jest gotowe. Kremowe. Bardzo dobre. Hiszpanio, bądź z siebie dumna.

Kruche ciasto kakaowe przed upieczeniem.

Upieczone.

Pokruszone.

Spód ciasta w rancie tortownicy.

Poprzedni wpisGulasz. Krucha, soczysta wołowina. Czy to możliwe?
Następny wpisOdnowa biologiczna. Jak uniknąć zakwasów wydając dwa złote.
Zostaw komentarz