Zupa. Pieczarkowa. Kuchnia minionego systemu.

Czasy PRL-u. Czasy pustych sklepów i wypchanych po brzegi lodówek. W moim rodzinnym domu lodówki były dwie, bo w jednej by się nie zmieściło. Taka to bieda miniona. Jeszcze zamrażarka, lecz w niej trzymano tylko futro ze srebrnych lisów, od moli, żeby nie żarły. Nędza.

Kulinarne brednie.

O dystansie i nieuleganiu autorytetom. O farmazonach publicznie głoszonych i powszechnie słuchanych.

Pieczeń Huzarska. Przedwojenny szyk.

Zima sprzyja. W trakcie przygotowania pieczeń należy schłodzić. Najprościej - wystawiając rzecz na zewnętrzny parapet okna. To miłe, gdy natura pracuje dla kucharza.

Mam Książkę.

Moja babka nie była kulinarnie uzdolniona. Dziadek, który cenił sobie dobrą kuchnię kupił jej książkę kucharską, by ratować sytuację. Nie wiem, czy to pomogło. Działo się przed II wojną.